O tym jak nie powinny wyglądać interwencje z udziałem psów

Atom – mój pies-senior, który stał się inspiracją do dogoterapii

Jak nie powinna wyglądać interwencja z udziałem psów?

Interwencje z udziałem zwierząt stają się stopniowo coraz popularniejszą formą działania mającego na celu pomoc psychiczną człowiekowi. Korzyści z takich interwencji może być wiele – wsparcie zdrowia psychicznego, rehabilitacje, wsparcie edukacji i wiele więcej. Niestety, bardzo często można spotkać się z obrazami, przekazami ustnymi czy nawet doświadczyć sytuacji, w których zajęcia te nie są prawidłowo przeprowadzane. Znaczącą rolę na pewno tu odgrywa brak wystarczającej edukacji na temat zwierząt – sama z zaskoczeniem dowiadywałam się coraz to nowszych informacji dotyczących psiej komunikacji na swoim kursie na dogoterapeutę (PAZiA). Niemniej jednak, o ile samą kwestią dyskusyjną może być, czy interwencje z udziałem zwierząt są w ogóle etyczne, o tyle kwestią dyskusyjną nie powinno być, jak powinny być one przeprowadzane.

Z jakimi przykładami zajęć z udziałem psów można się spotkać?

Po wpisaniu w przeglądarce Google jednego z najpopularniejszych haseł związanych z AAI („dogoterapia”), pierwsze i najczęściej występujące wyniki w grafice Google przedstawiały:
• Pojedyncze dzieci w fizycznym kontakcie z psami → głaszczące, przytulające, obejmujące, czeszące, całujące psy lub wręcz leżące na nim
• Psa otoczonego masą dotykających go rąk
• I mniej zdjęć, gdzie psy były w bezpiecznej odległości od dzieci

Przeglądając niektóre książki z zakresu AAI, spotkałam się z propozycjami zajęć takich jak:
• Kołysanie, przytulanie zwierząt
• Dotykanie łap, np. psa
• Przechodzenie pod zwierzęciem
• Bieganie za psem

I znacznie, znacznie więcej. Wymienione przykłady są zaczerpnięte z książki dostępnej na polskim rynku. Proponowane działania nie tylko są stresujące i szkodliwe dla psa, ale także niebezpieczne dla samych dzieci!

Czy wreszcie słyszałam historie od znajomych, w których:
• Dzieci były zachęcane na siłę (przymuszane) do kontaktu z psem, mimo swojego strachu – „nie bój się, chodź pogłaskać pieska” (po czym dziecko było popychane w jego stronę)
• Istotą zajęć było wprowadzenie psa do sali przedszkolnej i wręcz rzucenie się dzieci do głaskania go. Dogoterapueta (o ile można go tak określić) nie zajmował się praktycznie niczym
• Opiekun psa przymuszał go do kontaktu z dziećmi w sposób dla niego na tyle niekomfortowy, że same dzieci pytały „czy piesek nie czuje się źle”. Odpowiedź, jaką otrzymywały, brzmiała: „nie, wszystko dobrze” (z akompaniamentem ciągania smyczy)

Żadne z przytoczonych przykładów nie są właściwym sposobem przeprowadzenia zajęć z udziałem psów.

Są one bardzo stresujące, szkodliwe dla psa, a ponadto niebezpieczne dla samych dzieci. Ważne, aby interwencje były przeprowadzane w sposób bezpieczny i komfortowy dla pacjentów-klientów, opiekunów i samych zwierząt.

Dlaczego przedstawione przykłady są niewłaściwe?

Wykorzystywanie psów do terapii w sposób przedstawiony powyżej jest szkodliwe na bardzo wielu poziomach.
a) Przedstawione zajęcia, działania są źródłem ogromnego stresu dla psa, który nie wie, co się dzieje i nie zna dzieci. Dla nikogo nie byłoby komfortową sytuacją bycie przytulanym, kołysanym przez obce osoby. U psów nie jest inaczej. To sytuacje, w których pies odczuwa stres, a może nawet się bać. Konsekwencjami mogą być problemy psychiczne u psa, zaburzenia behawioralne czy problemy zdrowotne.
b) Nie są to sytuacje bezpieczne dla samych dzieci – dotykanie psa, także w takich wrażliwych miejscach jak łapy, przeczołgiwanie się pod nim czy bieganie za nim. Niezależnie od tego, jak cierpliwy byłby to pies, jak niegryzący byłby, to wciąż jest zwierzęciem, które w poczuciu zagrożenia (a takie sytuacje właśnie tym byłyby dla niego) będzie się bronić (jak każdy).
c) Nawet jeżeli na samych zajęciach nic by się nie miało wydarzyć, to są to zajęcia uczące dzieci niewłaściwego podchodzenia do zwierząt. Stwierdzenie, że „jest to pies terapeutyczny, więc z nim można” wcale nie ratuje sprawy. Dzieci (zwłaszcza takie małe) nauczą się, że każdego psa można głaskać, a może nawet przytulać, gonić go i traktować jako przytulankę. Nie jest niczym dziwnym, że w takiej sytuacji pies zacząłby się bronić, a dziecko nieznające sygnałów stresu u psa może spokojnie znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji.


Czyli jak w sumie nie powinny wyglądać zajęcia z udziałem psa? Czego unikać?


a) Pies nie powinien znajdować się w sytuacjach, które są dla niego źródłem stresu i strachu – głaskanie, przytulanie, jakikolwiek dotyk odpada → dotykanie psa przez obcą osobę może być dla niego znaczącym źródłem stresu, którego sygnały opiekun psa często pomija. Wiele badań pokazuje, że dotykanie psa (zwłaszcza przez obce osoby) może się wiązać u niego ze wzrostem wydzielania kortyzolu (w uproszczeniu – hormonu stresu). W tym wypadku ważne jest dokładne obserwowanie psa, co często jest utrudnione na zajęciach. Ponadto dzieci powinno uczyć się, że obcych psów się nie głaszcze (prewencja pogryzień). Pacjecni-klienci sami są często w stresie, a przez dotykanie psa w takim stanie będą mu ten stres przekazywać.
b) Dzieci nie powinny być uczone żadnych zachowań, które mogłyby być niebezpieczne w kontakcie z jakimkolwiek psem.
c) Pies nie powinien być wykorzystywany – codzienne zajęcia, po kilka godzin to już stanowczo za dużo. Jest to kwestia indywidualna, ale 2–4 razy w tygodniu po 30 min to czas jeszcze akceptowany.
d) Rozkład ustawienia sali nie powinien sprawiać, że pies będzie otoczony, uniemożliwiać mu wyjście z sali bez wchodzenia w interakcje z innymi ludźmi i nie zapewniać mu „bezpiecznego kąta”.
e) Cała uwaga nie powinna być cały czas skupiona na psie – to człowiek jest terapeutą, nie pies.
f) Nie można zmuszać dzieci do interakcji z psem, do zbliżania się do niego ani nawet do konieczności przebywania w pobliżu. „Boję się, nie chcę” znaczy „boję się, nie chcę”.
g) Podczas zajęć grupowych dogoterapeuta nie może zostawać sam w sali z dziećmi. Sesja dogoterapii nie jest czasem wolnym dla opiekunów dzieci.
h) Dzieci nie mogą być pozostawione z psem bez jego opiekuna, nawet jeżeli w sali jest obecny opiekun dzieci. Opiekun psa musi zadbać o bezpieczeństwo obu stron i to do niego należy to zadanie.
i) Dogoterapeutka, opiekun psa nie może ignorować sygnałów stresu u psa – jest to szkodliwe i niebezpieczne


Po takim postanowieniu warunków i wymagań dogoterapeuci muszą się liczyć z niezadowoleniem i oburzeniem zainteresowanych dogoterapią placówek czy rodziców. Wszystko to jednak jest dla komfortu i bezpieczeństwa psów i pacjentów-klientów.

Pytaniem nie jest, ile dogoterapeuta może „wyciągnąć” od psa, lecz to, jak stworzyć warunki sprzyjające bezpieczeństwu i dobru wszystkich stron.

Dogoterapia bez psów też jest możliwa i wartościowa (temat, który rozwinę innym razem). Sztuką jest poprowadzenie zajęć tak, aby były ciekawe, angażujące i wartościowe bez udziału psa lub przy jego niedużym zaangażowaniu. Poprowadzenie zajęć, które angażowałyby pacjentów-klientów i nie skupiały całej ich uwagi na psie i wyczekiwaniu na moment głaskania go jest trudnym zadaniem. Jest to jednak zadanie, którego odpowiedzialny i etyczny dogoterapeuta musi się podjąć.